sdc15351.jpg

W dniach 22-14.06.2012 odbyła sie kolejna edycja marszu po beret - "Maroon march". 
Biorący udział uczestnicy w marszu sprawdzają swoje możliwości fizyczne jak i psychiczne a nagrodą prócz dotarcia do mety jest tez możliwość noszenia beretu w kolorze maroon.
W tym roku spotkanie rozpoczęliśmy w piątek wczesnym wieczorem kiedy to przyjechaliśmy na miejsce zbiórki. Po rozbiciu namiotów i zlokalizowaniu terenu rozpoczęliśmy wieczorna integrację.

DSCN0165.jpg 

Towarzystwo dopisywało a że obok za płotem odbywało się kawalerskie to jakoś najtwardsi zawodnicy poszli się integrować.
Bolesny sobotni poranek objawił się kilkugodzinnym tylko snem dla wybranych. Pobudka, śniadanie i szykowanie sprzętu - czyli zwarci i gotowi ruszamy na marsz. Z radosna mina ruszyliśmy do sklepu - raptem 1km od naszej bazy - a tam chwila relaksu i rożek na drogę.
Pogoda dopisywała - było słonecznie i zaczynało się robić gorąco - a była dopiero 10.00

SDC15381.jpg 

Równym tempem poruszaliśmy sie po wcześniej wytyczonej trasie. Idąc leśnymi ścieżkami wiedzieliśmy że natkniemy się na przecinająca rzeczkę "Samice". Nim do niej dotarliśmy odbiliśmy kawałek z trasy by obejrzeć Wartę. 
Gdy dotarliśmy już do naszej małej przeszkody okazało się że nie damy rady przez nią tak łatwo przejść nie mocząc się w niej. Postanowiliśmy poszukać dobrego miejsca. Kilka kilometrów dalej natrafiliśmy na idealne miejsce - leżących kilka drzew - po przejściu tej przeszkody juz bardziej raźniej ruszyliśmy do przodu. Kolejna krótka przerwa na regenerację sił i dalej w drogę. 

DSCN0179.jpg 

Dotarliśmy do bazy bez incydentów po drodze. Chwila lub dłuższa chwila na regeneracje i nasi rekruci - Bosman i Fush przygotowywali się na egzamin. Egzamin dojrzałościprzeprowadzał Minow oraz Felek - na terenie bazy mieliśmy do dyspozycji pole PB oaz fajna łączkę.

DSCN0221.jpg

Egzamin pierwszego stopnia to nie żadne pierdu pierdu tylko poważna sprawa i oboje zdający pod wpływem stresu odpowiadali na grad pytań a także pokazywali nabyte umiejętności. Wiedza zdobyta w okresie rekrutacji a także własne umiejętności sprawiły pozytywne zdanie egzaminu. Choć tu należy wspomnieć o krwawiącym zdarzeniu - pod wpływem adrenaliny Fush nie zauważył rozcięcia nogi.

Dzień chylił się już ku końcowi i zbliżała się kolejna odsłona integracji. Część naszych uczestników rozjechała się do domu a niektórzy wybili swoimi terenówkami na pobliski tor off-road.

DSCN0225.jpg 

Wspólna wieczorna integracja i sen który przyniósł ukojenie bolącym stopom i ramionom.
Niedziela to czas juz powrotu tych co dotrwali na posterunku. Choć należy tu wspomnieć o ułańskiej fantazji oraz wpływaniu na słaby organizm - lub podatnemu na sugestie Felkowi który po raz drugi ugrzęzł w glinie i należało go ponownie wyciągać 

W tym roku tematem wiodącym były zagadnienia ornitologiczne i towarzyszyły nam w obozie podczas integracji a także w trakcie marszu.

Gratulacje dla uczestników.

Pozostałe zdjęcia w galerii. Czekamy również na pozostałe wrażenia.